Kronika Szczepu rok 2011

 

Msza
23 stycznia 2011
Msza Harcerska w koŚciele Św. Teresy w Toronto

 

W kościele Św. Teresy przy 100 Tenth St. w Toronto odbyła się Msza, w której uczestniczył nasz Szczep oraz nasz bratni Szczep "Podhale". Msza ta oficjalnie zakończyła rok obchodów 50-lecia istnienia Szczepu "Podhale". Na ręcę Szczepowego hm. Andrzeja Woźniaka proboszcz ks. Jan Burczyk wręczył błogosławieństwo Papieża Benedykta XVI.

Msza

 

Banner
26 lutego 2011
Turniej SiatkÓwki

 

Siatkowka

W sobote na terenie Port Credit Secondary School w Mississauga odbyly coroczne

zawody harcerskie w koszykówke. Z naszej strony udział w turnieju wzięły trzy drużyny:

 

1. Juniorki - wiek od 10 do 13 lat

2. Seniorki - wiek od 14 do 15 lat

3. Wędrowniczki - wiek od 16 do 18 lat

 

Tylko seniorki dostały się do finału i zajęły II miejsce. Ogółem brało udział 56 zespołów z całego Ontario. Po zawodach wszyscy zjedli obiad, a dzień zakończył się kominkiem połączonym z potańcówką. Wszyscy świetnie się bawili.

 

 

 

Galeria zdjęć

 

4 - 6 marca 2011
Biwak "Eskimoski"

 

Nasze Harcerki wyjechały na 3-dniowy biwak w okolice miejscowości Dunnville, ON. Na terenie Camp "Kienuka" miały wynajętą kabinę. Mimo, że pogoda nie była najlepsza, dobry humor i samopoczucie nikogo nie opuściły. Tak wspominają ten wyjazd harcerki:

 

"Przyjechałyśmy w piątek wieczorem na miejsce "Camp Kienuka" i zaczęliśmy grać w różne gry z kartami "Sygnał". W sobote rano zaraz po śniadaniu poszliśmy na wycieczkę na około terenu Kienuka oraz po za teren przy drodze Lakeshore Road i jeziorze Erie. Z powodu deszczu i wiatru, na włosach i twarzy potworzyły się nam sople lodu. Byłyśmy same jak jeden duży sopel jak wróciłyśmy do kabiny. Wszystko przemoknięte i zamrożone. Super.

Po wycieczce  zaczęłyśmy pracować nad sprawnością "Astronomka". Nauczyłyśmy się o różnych planetach i innych elementach, które twożą naszy wszechświat: tak jak droga mleczna i nasz cały układ słoneczny. Druhna Camilla zrobiła nam grę "Jeopordy", w którą grałyśmy. W grze były wszystkie elementy, które się nauczyłyśmy. Grałyśmy także w inne gry związane z astronomią.

 

BiwakPóźniej zaczęłyśmy pracować nad sprawnością "Kucharki" i jednym z naszych zadań było ugotować obiad i zrobić deser z rzeczy, które otrzymałyśmy. Brakowało nam parę składników do przygotowania obiadu i deseru, więc musiałyśmy użyć inne składniki, aby coś zrobić. Na obiad był makaron z sekretnym sosem. Nasze druhny były bardzo zachwycone, że tak nam wspaniale to wyszło. Na deser było czekoladowo-kokosowe ciasto razem z gorącą czekoladą do picia. W czasie gotowania nasz sos zaczął się przelewać z garnka i wybuchł jak wulkan po całej kuchni. Na szczęście go uratowałyśmy. Uff!

 

Po obiedzie grałyśmy w różne sportowe gry i wyścigi, które nasza koleżanka Gosia nam zorganizowała. Było fajnie. Po biegach uczyłyśmy się o różnych gwiazdozbiorach i ich legendach. Druhny zrobiły nam niebo na podłodze z różnych gwiazd i pokazały nam dwa gwiazdozbiory "Orion" i "Casapia". Potem w grupach musiałyśmy znaleźć nasze wymyślone gwiazdozbiory i wymyśleć legendę o tym w pokazie na nasz kominek. Emilka i Natalia zrobiły dwa. Jedno było "pamięć o pomagających w trakcie wojny", zrobiły kostiumy: brody z chusteczek jednorazowych oraz ubrały dziwne czapki i wygladały jak armia rosyjska. Agatka, Marysia i Gosia zrobiły o "Pokemon", który wyskoczył z komputera, bo mu się znudziło być w grze komputerowej i znalazł inne miejsce, czyli na niebie.

Wieczorem miałyśmy kominek w kabinie i Agatka z Marysią wymyśliły bardzo śmieszne pokazy dla nas wszyskich i o wszystkim: o biwaku, o każdej z nas, a nawet o płatkach zbożowych, które było ZA-zdrowe dla nas wszystkich.

W niedzielę, w czasie śniadania Agatka, czyli Lady AGA, przeczytała nam wartości odżywcze płatków zbożowych po angielsku i francusku i nawet był pokaz między płatkami a chipsami. Bardzo interesujące i śmieszne. Nasze wszyskie posiłki były bardzo kształcące. Zaraz po śniadaniu poszłyśmy się bawić w śniegu. Robiłyśmy aniołki, ślizgałyśmy się na workach. Na koniec miałyśmy obiad: parówki z bułką i marshmallows na ognisku na dworze. Było ciężko rozpalić ognisko na śniegu, ale przy pomocy druhny Agaty udało się. Potem rozjechałyśmy się do domów"
.

 

Galeria zdjęć

 

Totem Skrzatów   Totem Zuchów
6 marca 2011
Kominek Zuchowo - Skrzatowy w Etobicoke

 

W budynku Związku Polaków w Kanadzie w Etobicoke odbył się coroczny kominek zuchowo - skrzatowy. Na tę uroczystość zjechało 19 gromad m. in. z Toronto, Scarborough, Oshawa, Mississauga, Oakville, Hamilton, Milton, Burlington i Kitchener. Tematem tegorocznego kominka było "Jedziemy na Polską Wieś".

 

KominekKominek rozpoczęto tradycyjnie paradą gromad z ich totemami. Następnie każda gromada przedstawiła swój krótki program artystyczny związany z tematem. Występy artystyczne przeplatane były zabawą, grą i śpiewem, w którym brały udział wszystkie Zuchy i Skrzaty. Rodzice natomiast mieli okazję i możliwość zobaczenia czego ich dzieci nauczyły się na zbiórkach. Na zakończenie rozdano wszystkim uczestnikom pamiątkowe wstążeczki oraz poczęstunek. Za rok kolejny kominek. Już dziś zapraszamy wszystkie Skrzaty i Zuchy do wzięcia w nim udziału.

 

Okrzyk Skrzatów i okrzyk Zuchów wymyśliły druhny Kamila i Victoria:

 

Okrzyk Skrzatów
"Co słuchać? Zależy gdzie?"
Okrzyk Zuchów
"W polu kwitnie mak"

Co słychać? Zależy gdzie?
Na łące słychać: Kle- Kle
Na stawie: Kwa-Kwa
Na Polu: Kraaa

Przed kurnikiem: Kukuryku
Ko-ko-ko-ko - w kurniku
Koło budy słychać: Hau
A na progu: Miau

A co słuchać w domu?
Nie powiem nikomu.

W polu kwitnie mak,
tam gdzieś lata ptak.
Traktor ryczy już na polu,
lepiej tutaj niż w Opolu.
Babcia kaczki karmi,
Dziadek potem kury nakarmi.
Ola z koszem żyta gania,
dosyć tego obijania!
Weź koszyk, idź na maki,
niech przylecą kolorowe ptaki.
Niech rozbłyśnie nasza wieś,
co połączyła kogoś gdzieś.

 

 

 

Kominek Zuchów i Skrzatów

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Galeria zdjęć cz.I

Galeria zdjęć cz.II

 

.

 

Zimowisko 2011
12 - 18 marca 2011
Zimowisko harcerskie

 

Zimowisko 2011"Od 12 marca do 18 marca 2011, Hufiec Watra zorganizował zimowisko dla hacerek w Milton. Z mojego szczepu "Rzeka" harcerki, które brały udział w zimowisku to: Patrycja D., Sylwia D., Agatka P., Monika R. i Ania W. Program zimowiska obejmował: kurs zastępowych, gry terenowe (jazda na nartach, jazda na snowboard, sanki) oraz gry nocne. Większą część dnia, my harcerki spędzałyśmy na zewnątrz ciesząc się z dobrej pogody jaka nam dopisała. Ale były też niespodzianki. W środe o 2:00 nad ranem, obudziłam Patrycje, moją siostrę, żeby się ubrała w mundur, bo będzie mieć przyrzeczenie harcerskie. Patrycja mi nie wierzyła, myślała że starsza siostra znowu ją chce zrobić w konia i jak zwykle się zdenerwowała. Musiałam ją przekonywać ze wszystkimi harcerkami w baraku, że tym razem jej nie nabieram. Patrycja naprawdę miała przyrzeczenie harcerskie, którego nie mogła się doczekac, i które mile ją zaskoczyło. Wszystkie harcerki z mojego szczepu, które były obecne na zimowisku, były świadkami jak jedna z nas ma swoją najważniejszą chwilę z życia harcerskiego.

 

Całe zimowisko jak szybko się zaczęło, tak jeszcze szybciej się skończyło. W sobote 18 marca byłyśmy nie pocieszone, że wszystko co miłe szybko się kończy, i że już nadszedł czas na powrót do domu i zwykłej codzienności, a na koniec zostały nam miłe i milsze wspomnienia, które będziemy wspominać tak długo, jak długo będziemy chciały."

 

Sylwia D.

Galeria zdjęć

 

Kominek
Pomnik Katyński
Droga Krzyżowa

KwiecieŃ 2011

Palmy
Warta przy Grobie
Warta przy Grobie

 

Kwiecień był dla naszego Szczepu bardzo intensywnym miesiącem, wypełnionym wieloma wydarzeniami i uroczystościami. Pracując razem byliśmy w stanie podołać każdemu wyznaniu i to z wyróżnieniem. Miesiąc ten jest szczególnym przykładem, kiedy to nasza ciężka praca i ogromny wysiłek, popłaca. Choć niektórzy mieli wątpliwości, czy nasz program w tym miesiącu nie jest zbyt przepełniony, bali się, że sobie nie poradzimy i nie podołamy wyzwaniom, ale udało się. Teraz możemy dumnie popatrzeć wstecz i pochwalić się wieloma sukcesami. Powinniśmy być z siebie dumni. Mimo że nasz Szczep nie jest liczny, zawsze jesteśmy widoczni w naszej Polonii Kanadyjskiej. My, skrzaty, zuchy i harcerki jesteśmy zawsze gotowi na nowe wyzwania...

 

Kominek
Sobota, 9 kwietnia
Kominek w Domu Kopernika

 

Dom KopernikaNasz coroczny kominek w Domu Kopernika odbył się dzień przed uroczystościami poprzedzającymi obchody rocznicy tragedi katyńskiej. Wspólnie ze szczepem "Podhale" zorganizowaliśmy dwugodzinny pokaz dla naszych seniorów o temacie "Katyń". Na spotkanie to przyszła bardzo liczna grupa seniorów, część z nich potrzebowała naszej pomocy w przybyciu na salę. Na korytarzu przy sali zorganizowaliśmy małą wystawę zdjęć historii harcerstwa.

 

Każdy mógł ją zobaczyć i powspominać dawne dzieje. Kiedy sala się już wypełniła, rozpoczęliśmy nasz pokaz. Zaczęliśmy od naszej słynnej piosenki harcerskiej, którą zaczynamy wszystkie nasze ogniska na obozach: "Płonie ognisko". Pieśń ta bardzo dokładnie oddaje nastrój i przeżycia związane z wydarzeniami jakie miały miejsce ponad 70 lat temu. Następnie wyświetliliśmy film z ostatniego pobytu harcerek i harcerzy na obozie na Kaszubach.

 

 

Po filmie harcerki i harcerze zaprezentowali swój program o Katyniu. Harcerki recytowały m. in. następujące wiersze:

 

"Katyń" Mariana Hemara w wykonaniu Weroniki W.:

 

Tej nocy zgładzono wolność 
W katyńskim lesie...
Zdradzieckim strzałem w czaszkę
Pokwitowano wrzesień.

 

W podartym jenieckim płaszczu
Martwą do rowu zepchnięto
I zasypano ziemią
Krwią na wskroś przesiąkniętą.

Związano do tyłu ręce, 
By w obecności kata 
Nie mogła ich wznieść błagalnie
Do Boga i do świata.

 

By zmartwychwstać nie mogła,
Ni dać znaku o sobie
I na zawsze została
W leśnym katyńskim grobie.

Zakneblowano usta,
By w tej katyńskiej nocy
Nie mogła błagać o litość,
Ni wezwać znikąd pomocy.

 

 

 

"Oblicze Ojczyzny" Tadeusza Różewicza w wykonaniu Agaty P.:

 

Ojczyzna to kraj dzieciństwa,
Miejsce urodzenia,
To jest ta mała najbliższa
Ojczyzna.

Miasto, miasteczko, wieś,
Ulica, dom, podwórko,

Pierwsza miłość,
Las na horyzoncie,
Groby.

W dzieciństwie poznaje się
Kwiaty, zioła, zboża,
Zwierzęta,
Pola, łąki,
Słowa, owoce.

Ojczyzna się śmieje.

Na początku ojczyzna
Jest blisko,
Na wyciagnięcie ręki.

Dopiero później rośnie,
Krwawi,
Boli.

 

 

 

 

 

 

 

Również i nasze zuchy zaprezentowały swój krótki program pt. "Polska Wieś":

 

W polu kwitnie mak,
tam gdzieś lata ptak.
Traktor ryczy już na polu,
lepiej tutaj niż w Opolu.
Babcia kaczki karmi,
Dziadek potem kury nakarmi.
Ola z koszem żyta gania,
dosyć tego obijania!
Weź koszyk, idź na maki,
niech przylecą kolorowe ptaki.
Niech rozbłyśnie nasza wieś,
co połączyła kogoś gdzieś.

Dom Kopernika

 

Podczas swego pokazu Zuchy wręczyły wszystkim gościom, czerwone maki, zrobione wcześniej własnoręcznie na zbiórce. Wszystkich to bardzo wzruszyło i wszyscy serdecznie podziękowali gromkimi brawami.

Nasze występy przeplatane były piosenkami o tematyce harcerskiej i narodowej. Śpiewaliśmy: "Szare Szeregi", "Druhno, druhno", "Polskie Kwiaty". Zachęcaliśmy też naszych gości, do wspólnych śpiewów.

Na koniec zrobiliśmy wielki krąg i trzymając się za ręce, zaśpiewaliśmy wspólnie "Idzie noc":

 

Idzie noc,
słońce już,
zeszło z gór,
zeszło z pól,
zeszło z mórz.
Cichym snem idźmy już,
Noc jest tuż, noc jest tuż

Dom Kopernika

 

Kiedy przedstawienie dobiegło końca, wręczyliśmy wszystkim obecnym własnoręcznie robione palemki. Była ogromna radość, łzy wzruszenie oraz oczywiście ogromne słowa podziękowania za odwiedzenie Domu Kopernika. W dowód uznania i podziękowania poczęstowano nas drobnym poczęstunkiem.

 

Kominek wypadł wspaniale. Większość mieszkańców kiedyś była harcerzami i instruktorami, tak więc dla nich ten kominek i piosenki, które zaśpiewaliśmy były miłym wspomnieniem z dawnych lat. Wszyscy śpiewaliśmy z wielką przyjemnością. Widownia była bardzo wzruszona i z uśmiechem zapraszają nas na kolejne, częstsze spotkania. W tydzień po kominku otrzymaliśmy od mieszkaniców Domu Kopernika "Certificate of Appreciation". Wręczył go nam podczas nabożeństwa w kościele Św. Teresy, proboszcz Jan Burczyk.

 

 

Galeria zdjęć

 

Kwiecień 2011
Niedziela, 10 kwietnia
Obchody 71 rocznicy mordu w Katyniu oraz 1-szej rocznicy katastrofy smoleŃskiej

 

W kościele Św. Kazimierza przy Roncesvalles Ave. w Toronto odprawiona została uroczysta msza św. w intencji pomordowanych w Katyniu oraz ofiar katastrofy smoleńskiej. Mimo nieciekawej, deszczowej pogody, na uroczystość tę przybyli członkowie zarządów wielu polonijnych organizacji weterańskich i społecznych oraz młodzież ZHP p.z.K okręg Kanada i ZHR w Kanadzie. Obecna była również nasza delegacja. W wypełnionej do ostatniego miejsca świątyni, obecne były liczne poczty sztandarowe organizacji biorących udział w eucharystii. Obok ołtarza ustawiono ikonę Matki Boskiej Smoleńskiej. Została ona wykonana przez torontońskiego artystę Janusza Charczuka. Ikona, poświęcenia której dokonano podczas mszy św., dedykowana jest ofiarom zbrodni katyńskiej oraz ofiarom katastrofy samolotowej pod Smoleńskiem.

 

Matka Boska SmoleńskaKazanie wygłosił ojciec Józef Niesłony, misjonarz z Polski. Poświęcił je chrześcijańskiej wierze w zmartwychwstanie, a także ofiarom mordu katyńskiego i śmierci osób uczestniczących w tragicznym locie do Smoleńska.

 

Bezpośrednio po mszy nasza delegacja oraz pozostali uczestnicy przemaszerowali pod Pomnik Katyński przy ulicy King Street West. Tam odbyły się uroczystości związane z upamiętnieniem tych tragicznych wydarzeń. Przemawiali delegaci z parlamentu prowincji Ontario, Polskiego Kongresu Polonii, ZHP Chorągwi Kanadyjskiej i Polskich Weteranów. Uroczystości rozpoczęły się odśpiewaniem hymnu kanadyjskiego "O Canada", a także "Mazurka Dąbrowskiego".

 

Następnie harcerki i harcerze odczytali apel poległych. Na koniec złożono wieńce i kwiaty, zapalono znicze.

Uroczystość ta podsumowuje tragiczne wydarzenia w naszej historii. Polegli wielcy polscy rodacy i patrioci. Harcerze, jak co roku oddali im swój hołd i pamięć.

 

W tym samym czasie obchody mordu w Katyniu i katastrofy smoleńskiej, obchodzone były także w naszej parafii Św. Teresy. W mszy tej uczestniczyły pozostałe zuchy i harcerki. Uroczystość ta została zorganizowana przez parafie i organizacje parafialne, które razem z naszym szczepem zgromadzily się na mszy.

 

Droga Krzyżowa
PiĄtek, 15 kwietnia
Droga KrzyŻowa w koŚciele Św. Teresy

Czas Wielkanocny to najstarsze i najważniejsze święto w liturgi chrześcijańskiej, w którym rozpatrujemy śmierć krzyżową i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Również dla naszego Szczepu jest to bardzo ważny okres. Dnia 15 kwietnia cały nasz Szczep wziął udział w nabożeństwie w kościele Św. Teresy. Następnie wspólnie z naszym braterskim Szczepem "Podhale" poprowadziliśmy Drogę Krzyżową dla wszystkich parafian. Każdy zuch, harcerka, harcerz, wędrowniczka i wędrownik miał przygotowane czytanie. Ustawiliśmy się na około kościoła, każdy przy swojej stacj. Obsada w mundurach była wszędzie, przy każdej z 14 stacji. Widok niesamowity. Wszyscy byli bardzo dobrze przygotowani. Na koniec oba nasze Szczepy ustawiły się przed ołtarzem i wspólnie zaśpiewaliśmy naszą harcerską modlitwę:

O Panie Boże, Ojcze Nasz
W opiece Swej nas miej,
Harcerkich serc Ty drgnienia znasz,
Nam pomóc zawsze chciej.

Wszak, Ciebie i Ojczyznę
Miłując chcemy żyć.
Harcerskim prawom w życia dniach,
Wiernymi zawsze być.

Droga Krzyżowa

Proboszcz ks. Jan Burczak był bardzo zachwycony, że tak wspaniale się przygotowaliśmy, i że tak licznie przybyliśmy na to nabożeństwo. Droga krzyżowa była wielkim sukcesem. Parafianie gratulowali nam nawet nastepnego dnia oraz w Niedzielę Palmową podczas sprzedaży palemek. Jedna z parafianek powiedziała, że ona zawsze przychodzi na msze święte, w których bierzemy udzial. Mówiła, ze jest miło widzieć tak wspaniałą organizację i cieszy się, że utrzymujemy nasze polskie tradycje i polską kulturę.

 

Galeria zdjęć cz. I              Galeria zdjęć cz. II

 

 

Niedziela Palmowa
Niedziela Palmowa, 17 kwietnia
Msza Św. i sprzedaŻ palm

 

BazieOstatnia niedziela przed Wielkanocą to Niedziela Palmowa. Jak nakazuje tradycja, święci się w tym dniu w kościołach palmy wielkanocne. Najpopularniejsze to bukieciki, wykonane z gałązek wierzbowych, pokrytych "baziami", ozdobione gałązkami bukszpanu, suszonymi kwiatami. Drugi typ to palmy "wileńskie" o kształcie pałek różnej grubości i wysokości, układane z wielu warstw suszonych i barwionych kwiatów, przyozdobione gałązkami wierzbowych bazi oraz kolorowymi wstążkami. Palmy święci się na pamiątkę powitania, jakie mieszkańcy Jerozolimy zgotowali Jezusowi w czasie Jego tryumfalnego wyjazdu do miasta.

 

Także i w tym roku sprzedawaliśmy przygotowane przez nasze KPH palmy. Rozstawiliśmy stół przed kościołem Św. Teresy w Toronto i sprzedawaliśmy przed każdą mszą, aż do ostatniej palemki. Nie przeszkadzał nam deszcz, chłód, porywisty wiatr. Wszyscy wiemy jak ważne jest to święto kościelne i jak wiele osób na nas liczy.

O godzinie 12:30 nasz szczep, jak i również szczep "Podhale" wiął udział w nabożeństwie. Na zakończenie mszy proboszcz Jan Burczyk wręczył na ręce naszej szczepowej Agaty Zubor certyfikat uznania w imieniu mieszkańców Domu Kopernika w Toronto za wkład i czas poświecony jego mieszkańcom.

 

Niedziela Palmowa
Niedziela Palmowa
Niedziela Palmowa

.

 

Warta przy Grobie Pańskim
Wielki PiĄtek/ Wielka Sobota, 22-23 kwietnia
Warta przy Grobie PaŃskim

 

Wielki Piątek w kościele jest dniem żałoby. Jezus w tym dniu został skazany na śmierć. Po południu w kościołach są odsłaniane groby Chrystusa. Do dziś zachował się obyczaj pobożnego nawiedzania Grobu Pańskiego w Wielki Piątek i w Wielką Sobotę oraz obyczaj straży grobowych, które zaciągają honorowo strażacy i młodzież.

Warta przy Grobie

Harcerki i Wędrowniczki z naszego szczepu razem z harcerzami i wędrownikami ze szczepu "Podhale" jak co roku pełnili honorową Warte przy Grobie w kościele Św. Teresy w Toronto. Jak zawsze stawiliśmy sie licznie. Wartę przy Grobie pełniliśmy nie tylko my, ale także górale i Rycerze Kolumba. Harcerki w mundurach, górale w tradycyjnych strojach, a ryczerze w swych odświętnych strojach: pelerynach, ze szpadą u boku i napoleonkach z piórem.

 

Wartę przy Grobie Pańskim harcerki i wędrowniczki pełniły także w sobotę od godziny 10:30 do 16:00. Były podzielone na grupy cztero-osobowe, co dwie godziny. W przerwach natomiast była możliwość omówienia nowych zainteresowań oraz uzgadnienia planu i pomysłów na nowy rok harcerski.

 

W czasie gdy harcerki i wędrowniczki były w kościele Św. Teresy, nasze zuchy pełniły wartę w kościele Matki Boskiej w Toronto. Przez 2 godziny, zmieniając się co parę minut, dzielnie pełniły swój obowiązek.

 

Na koniec proboszcz serdecznie im podziękował za przybycie i wypełnienie swej służby. Czas ten jest bardzo ważnym okresem zarówno dla zucha jak i harcerki, kiedy to ich służba tak blisko łączy się z modlitwą i czasem oczekiwania na zmartwychwstanie.

Galeria zdjęć

Warta przy Grobie

 

Podziękowanie
KWIECIEŃ 2011
PodziĘkowanie od Szczepowej phm. Agaty Zubor
Podziękowanie

 

Zbiórka Zwykła - Skrzaty
PiĄtek, 6 maja 2011
ZbiÓrka ZwykŁa

 

Dzisiaj, jak w każdy piątek, nasz szczep miał zbiórkę. Każda gromada i każda drużyna spotkała się w swoim gronie. Zbiórka zaczęła się jednak od tego, że druhna Kamila i druhna Wiktoria przywiozły ze sobą totem Skrzatów i totem Zuchów. Chcą je przekazać swoim następczyniom. Druhna Kamila i druhna Wiktoria - siostry, które prowadzą nasze gromady Skrzatów i Zuchów - rozpoczynają nowy etap w swoim życiu i niestety nie będą z nami od września, a ich role przejmą ich następczynie. Do końca roku harcerskiego zostało tylko 1.5 miesiąca, a jest wiele spraw do przekazania.

 

Gromada Skrzatów zaczęła swą zbiórkę od znanego wszystkim Skrzatom "Palec pod budke, bo za minutkę zamykam budkę". Następnie Skrzatowa piosenka "Pośród traw, pośród drzew" i przywitanie. Pogoda była rewelacyjna i było ciepło, więc wszystkie Skrzaty wyszły na dwór, na plac zabaw przed szkołą. Mogły zjeżdżać na zjeżdżalni, wspinać się po drabinkach, "jechać samochodem", czy też pobawić w piaskownicy, a wszystko to pod czujnym okiem druhny Kamili, druhny Weroniki i druhny Natali. Wszystko co fajne, szybko się jednak kończy i niestety trzeba było wracać do sali. Za dwa dni Dzień Matki i w planie było robienie laurek.

 

Druhna Kamila, jak zawsze przygotowana, wraz ze swoimi przybocznymi pomogła swym podobiecznym zrobić najpiękniejsze laurki dla każdej z mam. Nie ma nic wspanialszego jak laurka dla mamy wykonana przez jej dziecko.

 

Galeria zdjęć

Skrzaty

 

Zuchy

Gromada Zuchów też rozpoczęła zbiórkę od kręgu parady. Następnie okrzyk i przywitanie. Potem druhna Natalia wymyśliła zabawę dla Zuchów. Zrobiły one kartki z napisami różnych zwierzątek, między innymi: kot, pies, koń, żaba, po dwie każdej. Gdy kartki były gotowe, wyszli na korytarz. Dwóch Zuchów miało za zadanie schownie tych kartek, a następnie reszta ich szukała. W momencie, gdy Zuch miał jedną kartkę w ręku, musiała ona wydawać odgłosy, jak zwierzątko napisane na tej kartce. Wydawała te odgłosy dotąd, dopóki nie znalazła drugiej kartki do pary. Ubaw nie samowity, a na korytarzu aż zaroiło się od zwierząt.

 

Gdy wszystkie kartki znaleziono, Zuchy poszły na salę gimnastyczną, gdzie czekali już na nich Zuchy - chłopcy, ze szczepu "Podhale". Rozpoczął się pojedynek w "Dodgeball" czyli "zbijanego". Nasze Zuchy dzielnie walczyły i oczywiście wygrały.

Galeria zdjęć

 

Drużyna harcerek większość swej zbiórki spędziła na drugiej sali gimnastycznej. Szczep "Podhale" niestety zajął ich salę. Wykorzystały to jednak bardzo praktycznie, ćwicząc różne akrobacje: fikołki, gwiazdy, stanie na rękach lub udawanie stania na rękach. Na sali była też szczepowa druhna Agata, która nadzorowała im krzycząc:

 

- Uśmiech do zdjęcia!

- Biegnij w zwolnionym tempie, robimy zdjęcie!

- Za szybko, jeszcze raz!

- Już, startuj!

- Jeszcze nie! Teraz!

 

Lampa w aparacie fotograficznym nie nadążała się ładować i niektóre akrobacje trzeba było powtarzać, nawet kilkakrotnie. Efekty widać na załączonych zdjęciach.

 

Galeria zdjęć

Harcerki

 

Wedrowniczki

Gdy wszystko to rozgrywało się na sali gimnastycznej, za zasłoną, na scenie siedziały Wędrowniczki i omawiały swoje sprawy. Druhna Kasia przygotowała program na stopień Pionierki. Dyskutowały one o tym, kto to jest ekolog, co robi, dlaczego jego praca jest ważna. Druhna przyniosła także powycinane różne odmiany drzew (liściaste i iglaste). Wędrowniczki musiały je rozróżnic, a następnie zrobić collage w dwóch kategoriach. Ostatnim tematem poruszonym na zbiórce była Warszawa i jej zabytki (sprawność MZO 3). Każda Wędrowniczka miała przygotowane 3-4 zabytki, o których opowiadała - ich historię i miejsce.

 

Druhna Wiktoria i druhna Kamila nie są jedynymi druhnami, które tymczasowo się z nami żegnają. Druhna Kasia i druhna Carolyn również rozpoczynają od września nowe etapy w swym życiu i niestety nie będą mogły być z nami. Mamy jednak nadzieję, że nie zapomnicie o nas i będziecie nas odwiedzać.

 

Msza Dziękczynna
PiĄtek, 13 maja 2011
Msza DziĘkczynna za Dar Beatyfikacji Jan Pawła II

 

Papież JPIINa kilka dni przed zbiórka okazało się, że niestety tego dnia nie będziemy mogli mieć zbiórki w szkole Lambton-Kingsway. Dyrekcja szkoły zaplanowała wcześniej na ten weekend festyn wiosenny i w piątek będą się do niego przygotowywać.

Rozesłano więc informacje do wszystkich, że zbiórka jest odwołana. Następnego dnia okazało się, że w piątek (następnego dnia) w kościele Św. Teresy organizowana jest msza dziękczynna za dar błogosławieństwa papieża Jana Pawła II. Ksiądz Jan Burczyk poprosił nasz szczep o delegacje. W nabożeństwie tym miał też brać udział chór dziecięcy "Oaza" oraz chór młodzieżowy.

 

Część naszych harcerek i wędrowniczek śpiewa w tych chórach, więc one z już wiedziały o tej mszy wcześniej. Na poinformowanie pozostałych członków szczepu, druhna Agata miała jeden dzień. Uruchomiła telefon, wysyłała informacje na telefony komórkowe. Poprosiła również KPH o wysłanie informacji e-mail'em do wszystkich rodziców. Informacja na stronie internetowej też się ukazała. Uruchomiono wszystkie możliwe kanały kontaktowe, abyśmy zaprezentowali nasz szczep w jak najliczniejszym gronie.

 

Na ten wieczór zaplanowano nastepujące wydarzenia: nabożeństwo dziękczynne. Następnie około 45-minutowa prezentacja słowno - artystyczna o Janie Pawle II. Na koniec nabożeństwo majowe. Krótką, ale bardzo wzruszającą prezentacje o Janie Pawle II przygotował ksiądz Józef. Wyświetlono ją na rzutniku. Zrobiła ona ogromne wrażenie na wszystkich. Cały kościół wpatrzony był cały czas w prezentację, która opierając sie na historii Papieża ukazała nam kim jest Bóg. Potem wystąpili soliści z chóru młodzieżowego oraz dziecięcego. Jedna z naszych harcerek, Ania, zaśpiewała solo "Ave Maria". Swój program zaprezentowali również górale oraz skrzypkowie.

Trzeba przyznać, że nasza Szczepowa stanęła na wysokości zadania i w tak krótkim czasie zorganizowała dosyć liczna grupę harcerek i wędrowniczek. Obecne na mszy były również zuchy oraz kilka skrzatów.

 

Galeria zdjęć

 

 
Long weekend, 20 - 23 maja 2011
Biwak Pionierki "WĘzeŁ PrzyjaŹni II"

 

W roku 2010 nasze referaty Wędrowniczy i Harcerski Chorągwii Harcerek w Kanadzie zorganizowaly biwak „Węzeł Przyjaźni I”, aby przygotować nasze harcerki na zlot 100-lecia w Polsce. Nasze kanadyjskie uczestniczki były tak dobre, że wygrały większość pierwszych miejsc w pionierce na zlocie 2010 (najlepsza brama, najlepsza kaplica, najlepsza pionierka namiotowa, najlepsza pionierka obozowa). Aby utrzymać wysoki poziom i tradycje dobrej pionienierki, i aby przygotować naszą młodzież na obóz, referaty ponownie przygotowały fantastyczny weekendowy program pionierki. Cały program biwaku był oparty na pionerce i był prowadzony przez specjalistów z Petawawa Army Camp. Tak wspominają pobyt na biwaku nasze harcerki:

 

Piątek, 20 maja:

 

"Piątek był dniem rozpoczęcia tegorocznego biwaku "Węzeł Przyjaźni II". W tym dniu zebraliśmy się na placu w Mississauga, żeby wspólnie wyruszyć na Kaszuby. W autobusie było bardzo wesoło. Spotkałam harcerki z innych szczepów, z którymi byłam na zimowisku w czasie March Break. Na Kaszuby dojechaliśmy około połnocy. Wtedy zostałyśmy podzielone na zastępy i przydzielone do baraków na stanicy Bucze. Przed pójściem spać, kucharki przygotowały nam pyszny poczęstunek: gorącą herbatę i herbatniki." (Agatka P.)

 

Sobota, 21 maja:

 

"PPOOBBUDDKKAA! Zawołała druhna, żeby wstawać z łóżka. Pogimnastykowałyśmy się trochę i poszłyśmy na śniadanie. Takie dobre jedzenie tam bylo, że nawet lepsze niż we własnej kuchni! Po tym pysznym śniadanku miałyśmy nie wiele czasu, żeby się przebrać w pełny mundur na apel. Ranny apel był rozpoczęciem tego biwaku "Węzęł Przyjaźni II". Gdy apel się skończył, przebrałuśmy się znowu i zaczęłyśmy pracować. Uczyłyśmy się wielu węzłów, n.p. węzęł ratowniczy, drwalski, płaski i wiele innych. Jak wszyscy się nauczyli, miałyśmy budować coś małego w zastępach, oczywiście używając węzłów. Dzień przeleciał tak szybko, że nawet nie wiedziałam, że był czas na kominek. Kominek był świetny, dużo śpiewu i zabawy. Zaraz po kominku była wspaniała gra nocna, jakaś o zwierzętach. Nauczyłyśmy się bardzo dużo i nie mogłyśmy się doczekać, co czeka nas następnego dnia." (Monika R.)

 

Niedziela, 22 maja:

 

"Znowu pobudka o 7:00 rano. Druhna woła "Zbiórka!" i wszystkie harcerki wybiegają w piżamach, jeszcze wpół zaspane. Razem robimy gimnastykę w kole. Potem, mamy 10 minut, żeby się umyc, ubrać i posprzątać barak na inspekcję, która jest po apelu. Druhna gwiżdże i w szeregu wymaszerujemy do jadalni na śniadanie. Zawsze modlimy się przed i po posiłku. Tego dnia miałyśmy "pankaki". Były pyszne!

 

Szybko! Po śniadaniu miałyśmy tylko 2 minuty, żeby przebrać się w mundur: chusta, spódnica, pasek, skarpey, czarne buty, włosy do góry w kucyk i na apel. Zaraz po apelu, przebieramy się w wygodne ubrania i zaczynamy wiązanie węzłów. W innych zastępach uczyłyśmy się: "circle lashing", "square lashing", "tripod lashing" i "figure of eight lashing". Gdy skończyłyśmy się uczyć, miałyśmy parę gier o związywaniu węzłów. Potem przyszła pora na budowanie szafki, krzesła i ławki, używając do tego węzłów.

 

Na obiad miałyśmy zupę pomidorową z kanapką serową z grilla. Po obiedzie było gorąco i bardzo dużo komarów. Uczyłyśmy się więc nowych piosenek: "Anioł i Diabeł", "Ramię Pręż" i "Podhalańska Wiara". Później dokończyłyśmy nasze ławki i szafki.

 

Godzinkę przed kolacją poszłyśmy do jednego obozu budować bramy. Obóz nasz był podzielony na 2 podobozy i nasz podobóz wygrał. Mieliśmy lepszą bramę. Potem kolacja, która wszyscy chętnie zjedli.

 

Po kolacji uczyłyśmy sie znowu piosenek, a następnie w mundur i na kominek. Po kominku przebrałyśmy sie i grałyśmy w bardzo fajną nocną grę. To był fantastyczny dzień biwaku." (Ania W.)

 

Poniedziałek, 23 maja:

 

W poniedziałek był dalszy ciąg zajęć niedzielnych. Uczyłyśmy się robić węzły. W niedzielę zbudowałyśmy bramę na terenie nr. 3 i komary nas tak pożarły, że wszyscy się drapali. Ale w poniedziałek musiałyśmy zdjąć bramy i ładnie sznurki złożyć. Dave, który nam wszystkie węzły pokazał, był taki śmieszny i naprawdę bardzo dużo nas nauczył. Potem był apel i zakończenie biwaku. Zanim jednak wjechałyśmy do domu, trzeba było sprzątnąć całą stanice. Około godz. 14:00 wyruszyłyśmy w drogę powrotną do domu. W autobusie było pełno śmiechu i radości. Muszę powiedzieć, że moje koleżanki ze Szczepu "Szarotki" są bardzo fajne i przyjemne! Ja, Monika, Ania i Patricia miałyśmy super czas, bardzo mile spędzony!" (Agatka P.)

 

Ostatnia Zbiórka w Szkole
PiĄtek, 10 czerwca 2011
Ostatnia zbiÓrka w szkole

 

ApelNasza ostatnia zbiórka przed zakończeniem była bardzo udana. Harcerki, zuchy oraz skrzaty otrzymały swoje sprawności, a niektórzy nawet gwiazdki i stopnie harcerskie. Oficjalnie rok harcerski zakończyliśmy uroczystym apelem, na którym kilka harcerek zostało wyróżnionych za ich wkład i wspaniałą prace. W nagrodę każda z nich otrzymała kurtki szczepowej:

Kamila Z. - drużynowa skrzatów, która pracowała z nami przez 7 lat i niedługo będzie miała swego własnego skrzatka. Rodzice skrzatów przygotowali jej wspaniałe podziękowanie, które bardzo wzruszyło nasza drużynową. Oczywiście nie obyło się bez łez.

 

Victoria Z. - drużynowa zuchów oraz Kasia D. - przyboczna, za ich wspaniałą pracę z zuchami. Obydwie odchodzą od nas we wrześniu na studia.

Weronika W. - zawsze uśmiechnięta przyboczna skrzatów, za jej współpracę, pomoczawsze i wszędzie, na której można polegać “Jak Na Zawiszy”.

 

Apel

Victoria W. - przyboczna harcerek, za jej pracę w drużynie i zorganizowanie naszych obozówek, a także poświęcenie w naprawie naszych niedawno odnalezionych werbli. To harcerka, która działa na impulsach.

 

Podziękowano również następującym osobom:

 

Pani Agnieszce, która przez już dwa lata pracuje jako opiekunka przy skrzatach. Dzięki niej nasza najmłodsza jednostka ma bardzo dobrą opiekę.

 

Pani Ewie, która jest naszą wspaniałą projektantką strony internetowej i wszystkich komunikatów. To dzięki niej wszystkie informacje przekazywane są na czas. Również dzięki niej ukazał się 2.5 stronicowy artykuł o naszym szczepie w magazynie "Harcerskie WICI", który czytany jest przez szczepy na całym świecie. Przyrzeczenie

 

Pani Iwonce, przewodniczącej KPH, za jej cierpliwość i pomoc przy szczepie. Za to, że pomagała nam w każdej chwili, o każdej porze, nawet jeśli było to na ostatnią chwilę. Żadne wyzwanie nie było dla niej nie do pokonania.

 

Oprócz naszego apelu, podczas zbiórki odbyła się jeszcze jedna, bardzo ważna uroczystość. Był to obrzęd jednej z naszych harcerek - Agatki P. Miała ona przyrzeczenie harcerskie, które było zorganizowane przez wędrowniczki.

 

Zuchy

 

 

 

 

 

Również zuchy zgotowały małe pożegnanie dla druhny Victori Z. i druhny Kasi D. Była to niespodzianka, o której wiedziały tylko zuchy. Przygotowały one duże kartki z brystolu z podziekowaniem za wkład, wysiłek, cierpliwość i własny czas włożony w przygotowywanie każdej zbiórki i ich prowadzenie oraz życzeniami świetnego pobytu w szkole. Nie obyło sie bez łez wzruszenia.

 

 


 

Zakończenie Roku
PiĄtek, 17 czerwca 2011
ZakoŃczenie w Parku Ignacego Paderewskiego

 

Park PaderewskiegoW piątek, 17 czerwca w Parku Paderewskiego w Woodbridge, zakończyliśmy oficjalnie nasz rok harcerski. Zakończyliśmy go mszą polową oraz ogniskiem wspólnie z naszym bratnim szczepem "Podhale". Pogodę mieliśmy wspaniałą. Nasz program zaczął się mszą harcerska prowadzoną przez naszego kapelana ks. Jan Burczyk, a zaraz po mszy był poczęstunek przygotowany przez nasze KPH. KPH przygotowało także mały, ale bardzo wystawny posiłek dla rodziców, ktorzy przywieźli swoje pociechy na zakończenie. Po posiłku, każda jednostka miala jeszcze czas pograć w gry na świeżym powietrzu. Skrzaty i zuchy grały w różne gry rozrywkowe przygotowane przez drużynowe.

 

Ognisko

 

 

 

 

Harcerki natomiast spędziły czas na różnych dyskusjach na przeróżne tematy, a szczep "Podhale" miał mecz piłki nożnej. Czas minął szybko i tuż przed zachodem słońca okrążyliśmy nasze ognisko i zaczęliśmy śpiewać nasze ulubione harcerskie piosenki. To ognisko nie było tylko zakończeniem roku harcerskiego. Dla niektórych wędrowniczek, które odchodzą ze szczepu, było ich ostatnim ogniskiem spędzonym razem harcerską rodziną. Nasze dwie wędrowniczki Victoria a.k.a. Zucchini i Kasia a.k.a. Kisiel od września zaczynają studia i niestety nie będą mogły przychodzić na nasze zbiórki. To ognisko było zadedykowane im, za ich ciężką, ale wspaniałą pracę i wysiłek, jaki włożyły przez te lata jako funkcyjne przy jednostce "Jaskółki". One zawsze z nami będą i mamy nadzieję, że z czasem powrócicie do naszego grona.

 

 

phm. Agata Zubor
Szczepowa

 

 

 

dh. Victoria
"Nie Żegnamy siĘ, mÓwimy DO ZOBACZENIA!
dh. Kasia

 

W czerwcu 2011 odeszły od nas dh. Vicktoria Ż. i dh. Kasia D., które przez ponad 2 lata prowadziły gromadę Zuchów. Tak wspominają ten okres:

 

dh. Victoria:Pożegnanie Druhen

"Moja podróż ze szczepem "Rzeka" rozpoczęła się bardzo dawno i okazała się wspaniałym doświadczeniem. Praca z zuchami okazała się idealnym zakończeniem moich 12 lat w harcerstwie. Z przyjemnością muszę stwierdzić, że byłam bardzo zachwycona możliwością prowadzenia zuchów - dziewczynek i możliwości przekazania im całego mojego doświadczenia jakie ja nabyłam będąc sama zuchem. Mimo że byłam druhną prowadzącą zuchy przez króki czas, to czuję, że nawiązałam bardzo dobry kontakt z moimi podopiecznymi i miałam okazję poznać każdą z nich indywidualnie. Patrząc dzisiaj wstecz, dochodzę do wniosku, że nie osiągnęłabym tego wszystkiego bez wsparcia wielu osób, w szczególności mojej najlepszej przyjaciółki i prawej ręki - druhny Kasi. Jestem wdzięczna wszystkim za wsparcie i pomoc jaką otrzymałam i wszystkim bardzo dziękuję. Mam nadzieję, że moja osoba była dobrym przykładem do naśladowania, i że zainteresowałam moje zuchy, aby pozostały w harcerstwie tak długo jak ja, a nawet i dłużej. Wszystko co wiąże się z tą organizacja jest fenomenalne i mam nadzieję, że i one doświadczą niesamowitych chwil, tak jak i ja. Zabieram ze sobą worek z doświadczeniem jakie zdobyłam współpracując z różnymi osobami od momentu wstąpienia do ZHP i wstępuję w nowy etap swojego życia. Mam nadzieję, że uda mi się powrócić w szeregi szczepu "Rzeka" najszybciej jak to będzie tylko możliwe. Także nie żegnam sie z Wami, tylko mówię DO ZOBACZENIA WKRÓTCE!".

 

Czuwaj!

dhna. Victoria Ż. (Zucchini)

 

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

 

dh. Kasia:Pożegnanie druhen
"W ciągu dwóch lat współpracy z zuchami, jestem przekonana, że one nauczyły mnie tyle samo, co ja nauczyłam je. Chociaż czasami były bardzo wymagające i trudne w prowadzeniu, mimo to jestem wdzięczna, że miałam możliwość pracowania z nimi. Bardzo mnie zaskoczyło to, jak dużo mamy wspólnego mimo dużej różnicy wiekowej i mam nadzieję, że wezmą ze mnie przykład. Niestety w przyszłym roku odchodzę ze szczepu (przynajmniej tymczasowo), ale mam nadzieję, że każdy zuch pozostanie w szeregach harcerstwa przez kolejne lata. Do dziś pamiętam swój pierwszy dzień w zuchach. Przeniesiono mnie, mimo że wiekowo powinnam była pozostać w skrzatach, ale ja nalegałam i moi rodzice stwierdzili, że jestem gotowa. Był to dzień, kiedy spotkałam moją drużynową i wieloletnią przyjaciółkę, Victorię Ż. Już od tego pierwszego dnia mam wspaniałe wspomnienia związane z harcerstwem - z obozami, biwakami, zlotami ZHP i zbiórkami raz w tygodniu. Jest to okres, którego nigdy nie zapomnę. Bardzo dużo się nauczyłam i zyskałam będąc w harcerstwie i mam nadzieję, że moje zuchy - dziewczęta będą kontynuować to, co ja i Victoria je nauczyłyśmy na zbiórkach i że będą zdobywać nowe, niezapomniane wspomnienia, które pozostaną z nimi na zawsze".

 

Czuwaj!

Kasia D. (Kisiel)

 

Kronika Zuchowa czyli prace wykonane przez Zuchy na zbiórkach w roku 2010/11

 

Życzenia Wakacyjne 2011

 

Szczepowa
Harcerki
Wędrowniczki

Akcja Letnia

2 - 16 lipca 2011

Marsz
Kominek Zuchowy
Ognisko Harcerskie

 

Festiwal na Roncesvalles
30 wrzeŚnia 2011
Polski Festiwal na ulicy Roncesvalles w Toronto

 

Festiwal PolskiWe wrześniu, na ulicy Roncesvalles w Toronto, odbył się Polski Festiwal.  Myśmy też wzięli w nim udział.  Mieliśmy przygotowany swój punkt, gdzie wspólnie z Podhalem rozdawaliśmy ulotki informacyjne o naszych szczepach, zachęcaliśmy rodziców do zapisywania swoich pociech do naszych szeregow.  Harcerstwo to przecież przygoda na całe życie.

 

Festiwal ten jest okazją do zaprezentowania ponad 1000-letniego dziedzictwa kulturowego Polski.  Poprzez zabawy, śpiew, muzykę, taniec i sztuke, możemy pokazać młodzieży urodzonej w Kanadzie, całą historię naszego kraju, zapoznać ich i przybliżyć do korzeni naszych rodziców.

 

W czasie festiwalu była też wspaniała okazja nawiązać inne kontakty z innymi organizacjami, z którymi nasz szczep może współpracować. Ale chyba najciekawszym punktem festiwalu była okazja do spotkania niespodziewanych gości - naszych starszych Wędrowniczek, które odeszly ze szczepu z powodu studiów. Było to bardzo miłym zaskoczeniem, móc się z nimi spotkać i porozmawiać. Jedna z nich ma nawet zamiar powrócić do naszych szeregów już w następnym roku.

 

Festiwal PolskiWiele osób podchodziło do naszego stolika i opowiadało o swoich przygodach harcerskich, z czasów kiedy oni należeli, czy to tu, czy w Polsce do harcerstwa. Wiele osób było bardzo zadowolonych z faktu, że ZHP tak mocno działa tutaj, w Kanadzie i że utrzymujemy tą tradycję. Obok naszego stolika, mieliśmy wystawę zdjęć z różnych wyjazdów, biwaków. Okazała się ona wielkim sukcesem. Każdy był zainteresowany, jak polska młodzież harcerska bawi się tutaj w Kanadzie. Także częścią wystawy był rozstawiony namiot oraz kanoe, do którego przechodnie wsiadali i robili sobie w nim zdjęcia. Koło nas byly też inne szczepy, które miały swoją wystawę i zainteresowania. Niektóre z naszych harcerek - Ania W. - która należy do różnych organizacji, występowała na głównej scenie i zaśpiewała dla całej Polonii. Jesteśmy bardzo dumni z naszych utalentowanych harcerek, które wykazują się różnymi talentami.

 

Głównym punktem festiwalu była defilada, w której wzięły udział wszyscy uczestnicy festiwalu.  W tym roku nasza szczepowa, druhna Agata Zubor poprowadziła harcerstwo, a tuż obok niej grała na werblach drużynowa Wędrowniczek, druhna Ania B., która przez przypadek, w czasie defilady przebiła bęben. Dzielnie sobie z tym poradziła i grała dalej, jakby nic się nie stało. My bowiem, dzielne harcerki, zawsze coś wykombinujemy i zaimprowizujemy, w każdej sytuacji.

 

Galeria zdjęć

 

Zuchy
30 wrzeŚnia 2011
Pasowanie ZuchÓw

 

ObrzĘd: przejŚcie ZuchÓw do Harcerek

 

Drużynowa dhna. Victoria:

 

Dh. Natalie i dh. Weronika przyprowadziły gromadę "Jaskółki" do klasy, gdzie była nasza drużyna "Potok". Przyniosły ze sobą też ich totem, na którym były imiona wszyskich zuchów należących do gromady w rou 2010/11. Poprosiłam, aby zuch Weronika i zuch Patrycja wystąpiły z szeregu, a następnie obcięły wstążki ze swoimi imionami dla nich na pamiątkę. Ten ważny moment w życiu zuchów zostały uwietrzniony na zdjęciach przez samą szczepowa phm. Agatę. Potem dh. Natalie pożegnała się ze swoimi dwoma zuchami, ale tym samym była zadowolona i dumna, że jej dzielne zuchy wkraczają w nowy etap życia harcerskiego. Powiedziała im, że będą one Harcerkibardzo zadowolone i pożyczyła im dużo nowych, fantastycznych przygód w nowej drużynie. Pozostałe zuchy pożegnały sie okrzykiem zuchowym: Zuchy, czuj!. Po pożegnaniu nowe harcerki wstąpiły do szeregu. Na poczatku ustawiły się na końcu, ale wzrostem niestety były wyższe od dh. Patrycji D. i niestety musiała ona znowu stanąć na końcu szeregu, kwitując to 4 słowami: "I znowu jestem ostatnia".

 

Gdy gromada"Jaskółek" opuściła klasę, nowe harcerki otrzymały chusty, którymi zawiązano im oczy, tak, aby nic nie widziały. Jeden zastęp wziął Patrycję R., drugi Weronikę na długą wycieczkę po pustyniach i lasach. Były one prowadzone przez ich zastępowe oraz harcerki należące do danego zastępu. Oprowadzane były po korytarzu, zakamarkach, klatkach schodowych, etc. Nowe harcerki wróciły do klasy skołowane. Wysmarowałyśmy im wtedy ręcę specjalną maścią (kremem do rąk), a następnie wymalowałyśmy twarze flamastrami. Po podsłonięciu oczu nastąpiło oficjalne przywitanie honorowym hasłem harcerek:

 

kilkakrotne:

Czuj, Czuj .... Czuwaj!
  Czuj, czuj… Czuwaj!
  Czuj, czuj… Czuwaj, czuwaj, czuwaj!

 

p.s. Tydzień później na zbiórce do drużyny harcerek dołączyła jeszcze zuch Claudia i okazało się, że Patrycja D. już nie jest ostatnia i nie jest najniższa.

 

Galeria zdjęć

 

"Oczami zucha" Patrycji R.:

 

"Jadąc na zbiórkę wiedziałam, że będę miała obrzęd przejścia do harcerek. Już się nie mogłam doczekać i bardzo się z tego powodu cieszyłam. Poszłam do swojej gromady. Nasza drużynowa dała nam za zadanie narysować mapę szkoły i zaznaczyć na niej ukryte kokardki dla nowych zuchów, które dzisiaj przechodzą od skrzatów. Trochę nam to zajęło, ale w końcu się skończyłyśmy. Po ukryciu kokardek, całą gromadą poszłyśmy do gromady "Rybki". Oni już na nas czekali. Nastąpiło uroczyste przejście 4 skrzatów, a następnie obrzęd. Ja nie mogłam sie już doczekać mojego przejścia. W końcu nadszedł ten moment. Poszłam z moją gromadą do harcerek. Razem ze mną przechodziła Weronika oraz Claudia, której nie było na zbiórce. Najpierw kazali nam odciąć wstążki z naszymi imionami z zuchowego totemu, a potem zawiązali oczy chustami. Zakręciły nas w koło i wyprowadziły na korytarz oprowadzając po szkole. Po powrocie wymalowały nam twarze oraz wysmarowały nasze ręce bardzo dużą ilością kremu. Czułam, że wymalują mi twarz, ale nie przypuszczałam, że wysmarują mi też i ręce. Miałam tyle tego kremu, że musiałam podzielić się nim z harcerską Karoliną. Było SUPER!!!!"

 

 

Biwak - Kaszuby
Biwak - Kaszuby
Biwak Picasso
Biwak - Kaszuby
Biwak - Kaszuby

 

Wspomnienia komendantki phm. Agaty Zubor
Biwak Picasso
 

 

W tym roku, od 8-go do 10-go października Szczep Rzeka zorganizował biwak „Picasso” poświęcając go hiszpańskiemu malarzowi Paublo Picasso. Naszym hasłem było “Ja nie szukam, Ja odkrywam”. W czasie biwaku harcerki zamieniły się w malarki i odkryły swóje nowe talenty. Pracowały nad sprawnością „Malarka 1”. Podczas biwaku musiały zbudować swoje własne ramki, naciągnąć na nie płutno i farbami namalować dzieła malarskie. Biwak PicassoDoskonale im to wyszło. Wszyscy byli bardzo zaskoczeni ich dziełami, nawet nasi goście. Można je było podziwiać w galerii malarstwa, którą harcerki same zorganizowały podczas naszego tradycyjnego, gościnnego obiadu z indykiem.

Obrazy te będzie można nabyć podczas karnawałowej zabawy KPH organizowanej w styczniu przyszłego roku, podczas cBiwak Picassoichej aukcji.

 

Harcerki malowały także obrazy kredkami olejnymi.  Był to krajobraz naszych pięknych ontaryjskich Kaszub.

Nasz biwak był bardzo intesywny i twórczy. Harcerki musiały wykazać się dużą wyobraźnią i włożyć dużo pracy i pomysłu w każde dzieło.

 

Oprócz malarstwa harcerki pracowały także nad sprawnością „Grzybiarki”. Nauczyły się o różnych jadalny i nie jadalnych grzybach, jak i gdzie grzyby rosną, jak ich szukać i jak rozpoznawać. Miały też okazję osobiście wybrać się na grzybobranie.  Wynik tego grzybobrania okazał się doskonały. W czasie gdy harcerki chodziły po lesie szukając grzybów, nasze wędrowniczki Biwak Picassoprzygotowywały nam niespodziankę: upiekły nam babeczki, które wyglądały jak grzybki.

 

W sobotę, razem ze szczepem „Podhale” miałyśmy wycieczkę nad Jezioro Gun, a następnie Górę Trzech Krzyży. W wielkim upale harcerki i harcerze dzielnie maszerowali pod stromą górę, a po drodze przy stacjach specjalnie zorganizowanych przez naszą Kadrę, słuchali o 10 prawach harcerskich i ich znaczeniu. Widok z Góry Trzech Krzyży był niesamowity. Biwak Picasso

 

Cała ta wyprawa nie obyła się bez przygód.  Szczep Podhale miał za zadanie rozpalić ognisko nad jeziorem Gun. Pięknie je zbudowali, wszystko przygotowali, ale był jeden mały problem. Nikt nie przyniósł zapałek. No i teraz co? Trzeba było kombinować. Na początku pożyczyli od jednej harcerki okulary i myśleli, że w ten sposób uda im się zapalić, ale bez większego powodzenia. Nie poddając się szukali innego rozwiązania. Na drzewie wisiał sznurek, dosyć wysoko. A więc misja była odbicia sznurka z drzewa. Wspólnymi siłami i wielką determinacją, inżynierowie zaczęli wymyślać drabinę: harcerz na barana, wspinanie po gałęziach, i tak dalej.

Biwak Picasso

 

Po zbudowaniu leśnej drabiny jeden z harcerzy wspiął się po niej i zaczął odplątywać sznureczek z gałęzi.  Reszta harcerzy przyrzymywała drabinę, aby się nie przewróciła.

 

Sukces! Misja zdobycia sznureczka zakończona! Teraz trzeba było wykombinować drugą część narzędzia do rozpalenia ognia. Dużo czasu im to nie zajęło.  W końcu to inżynierowie.  Poszło im to jak po maśle.  Był sznurek, był kijek na łuk.  Tyle tylko, że sznureczek niestety nie przeżył i pękł im w trakcie próby rozpalenia ognia.

 

Biwak Picasso
Biwak Picasso

 

Mimo wielu starań i ciężkiej pracy w celu uzyskania chociaż jednej iskierki i misji zakończonej klęską, wszyscy dobrze się bawili i wszyscy z niecierpliwością i zainteresowaniem oczekiwali końca tej misji, mając nadzieję na pozytywne jej zakończenie.

 

Wieczorem, tego samego dnia miałyśmy wspólne ognisko z innymi szczepami, które także spędzały swój czas na Kaszubach. Ognisko było częscią obrzędu szczepu „Podhale” i zakopanie ich kapsuły czasu z pamiątkami upamiętniejącymi ich rocznicę 50-lecia powstania. W niedzielę natomiast, ognisko spędziłyśmy tylko z naszym bratnim szczepem „Podhale”.  Odwiedziła nas wtedy druhna Edyta, zawsze mile widziana i specjalnie zaproszona na to ognisko.  Poprowadziła nawet swoją ulubioną grę/piosenkę. Była to okazja do spoktania się ze swoimi harcerkami oraz poprowadzienia krótkiej gawędy, gdzie wspominała okres, kiedy to ona była harcerką i jak bardzo jest zadowolona i dumna, że miała tak wspaniałą szansę należeć do harcerstwa i do szczepu „Rzeka”. Mówiła, że to, co się nauczyła i doświadczyła w harcerstwie wzbogacilo jej życie prywatne i przypomina wszystkim, aby nigdy nie zapomnieli jaki to jest honor należeć do harcerstwa z tak bogatą tradycją. Bardzo za nami teękni i jakby tylko mogła, to by wrócila jak najszybciej. Druhna Edyta mieszka teraz w London, Ontario i niedawno ukończyła studia, a teraz próbuje się dostać na stomatologię. Edytkę zawsze widzimy na Kaszubach podczas Thanksgiving weekend i już drugi rok z rzędu nas odwiedza. Za każdym razem nie może się doczekać, kiedy się z nami spotka.

Biwak Picasso

 

Podczas naszego biwaku jedna z naszych harcerek Sylwia D. miała Biwak Picassopasowanie na wędrowniczkę i oficjalnie wstąpiła do drużyny Labirent. Rok ten rok będzie dla niej próbą, okresem reflekcji nad sobą. Życzę jej powodzenia i dużo nowych przygód.

 

Również Ania B., która była oboźną biwaku, podczas osatniego ogniska, otrzymała ostatni stopień harcerski w drużynie, stopień samarytanki. Jej także życzę dużo powodzenia i mam nadzieję, że jej determinacja pozwoli jej wejść w nowy etap pracy na stopień instruktorski. Ania już od paru lat dzielnie pracuje w szczepie i wierzę, że jest gotowa na dalszą drogę harcerską.

 

Trzy dni spędzone na Kaszubach upłynęły nam w atmosferze zabawy, rozrywki i odpoczynku. Pogoda była fantastyczna, nic tylko słońce i upalna pogoda podczas całego biwaku.  

 

Czuwaj,

 

Komendantka Biwaku Picasso
phm. Agata Zubor

 

 

 
ZastĘp "Barwna CzerwieŃ"
ZastĘpowa Agata P.
Biwak Picasso
 

 

Ja, Ewelina, Patrycja i Marysia wstałyśmy w sobotę o 5:00 rano, żeby dojechać na Biwak “Picasso” na Kaszuby,  na godzinę 10:00 - 11:00. Nasze pierwsze zajęcie odbyło się na zewnątrz, przy jeziorze, gdzie nauczyłyśmy się o malarzach. Tam też malowałyśmy obrazy kredkami olejnymi. Później wyruszyłyśmy do “Gun Lake” i na Górę Trzech Krzyży. W “Gun Lake” harcerze próbowali rozpalić ognisko, ale nie mieli zapałek. Kiedy wróciłyśmy na stanicę. Miałyśmy wolny czas.

 

Miałyśmy dobrą kolację, a potem poszłyśmy na wspólne ognisko ze szczepami „Podhale”, „Baltyk” i „Szarotki”.

 

W nocy nie mogłyśmy spać, to wyszłyśmy na zewnątrz i grałyśmy w berka.  Było bardzo fajnie. To była nasza kara o 2:00 rano. A w nocy alarm dzwonił 4 razy. I nagle: po-buuuuuuuuuuu-dka! Wstałyśmy rano i miałyśmy gimnastykę.

 

Po śniadaniu miałyśmy mszę, a po mszy, w drodze powrotnej na stanicę, oglądałyśmy i zbierałyśmy grzyby. Także w czasie naszej grzybowej wycieczki zbierałyśmy patyki na nasze ramki na późniejsze zadanie.

Biwak Picasso

Na stanicy na zewnątrz malowałyśmy farbami obrazy na płótnie.

 

Miałyśmy wielką kolację ze wszystkimi, szczepem „Podhale” i naszym KPH.  Bardzo dużo wolnego czasu po, więc grałyśmy w gry z harcerzami. Kiedy nadszedł czas na ognisko, graliśmy i śpiewaliśmy dużo piosenek i było bardzo przyjemnie. Po ognisku na stanicy grałyśmy z harcerzami w inne gry i jadłyśmy muffiny. Wieczorem, przed spaniem poszłyśmy jeszcze na teren „Podhala” i trochę harcerek grało w “Man Hunt”. Kiedy wreszcie wróciłyśmy na stanicę, poszłyśmy spać. Tym razem spałyśmy bardzo dobrze.

 

Na następny dzień, w poniedziałek, zaraz po śniadaniu już się pakowałyśmy, bo był to ostatni dzień biwaku.

 

 
ZastĘp "Szalone PĘdzle"
ZastĘpowa Monika R.
Biwak Picasso
 

 

Sobota, nasz pierwszy dzień zaczął się rozpakowywaniem biwaku. Potem dzień był wspaniały, poszłyśmy koło jeziora i malowałyśmy obrazy aż do pory obiadowej. Po obiedzie wyruszyłyśmy do „Gun Lake” ze szczepem „Podhale”. Było bardzo śmiesznie, bo okazało się, że „Podhale” miało se zrobić tam objad (kiełbaski), ale nie wzięli zapałek. Próbowali różne sposoby na rozpalenie ogniska. Jak się okazało, że to sie nie uda, wyruszyliśmy na Górę Trzech Krzyży.

Dzień zakończył się wspólnym ogniskiem na Millenium.

 

Biwak PicassoNiedziela pobudka! Nikt nie chciał wstać, bo się włączał alarm w nocy. Jak wstałyśmy, zrobiłyśmy gimnastykę, zjadłyśmy i wyruszyłyśmy do kościoła. Po kościele malowałyśmy na polu. Było superowo, bo miałyśmy inspiracje na malowanie czegoś. Wszyscy się pobrudzili farbami. W czasie malowania zjadłyśmy kiełbaski, a potem znajdowałyśmy patyczki do ramek naszych obrazów.

 

Pod wieczór miałyśmy wielką kolację ze wszystkimi, a po kolacji miałyśmy wolny czas, to grałyśmy z harcerzami w różne gry. Dzień się zakończył wspaniałym ogniskiem, a po ognisku miałyśmy nocną grę z harcerzami na „Podhalu”.

 

O! Także znajdowałysmy grzybki i jadłyśmy muffiny.

 

W poniedziałek, dzień się zaczął gimnastyką i śniadaniem. Jak zjadłyśmy, to pakowałyśmy nasz biwak i nasze ciuchy. Teraz siedzimy i piszemy do Ciebie kroniko.

 

 
Pisarka Nieznajoma
Autorka: Tajemnicza pisarka
Biwak Picasso
 


Biwak Picasso

 

Sobota: dzisiaj rano przyjechałyśmy około godz. 10:00. Kiedy wszystkie harcerki były obecne, oprócz niektórych wędrowniczek, poszłyśmy malować kredkami olejnymi koło jeziora na malych płótnach. Uczyłyśmy się też trochę o Picassie. Potem miałyśmy obiad i zajęcia z harcerzami ze szczepu „Podhale” na „Gun Lake” i Górze Trzech Krzyży. Po powrocie na stanicę, zaczęłyśmy budować nasze własne ramy, obciągać je płótnem i szykować do malowania na następny dzień.

 

 

 

 

 

 
Bez zapaŁkowe ognisko
w/g Ćwik. Tomka P.
Biwak - ognisko
 

 

Przygoda się zaczyna. Wybraliśmy się do Gun Lake na zwykłą wędrówkę,  która szczerze mówiąc, powina być prostą sprawą. Głodni i zmęczeni dotarliśmy do naszego punktu wycieczki. Biwak - ognisko harcerzyWszyscy harcerze zaczęli się rozglądać za drzewem do naszego ogniska. Jak już prawie skończyliśmy budować nasze ognisko, druh Hawrysz się zapytał:

 

“A kto przyniósł zapałki?” 
“O”, reszta odpowiedziała
"Nie ma co się martwić!” jeden krzyknął.

 

Plan „B” już był stworzony, na ratunek zgłodniałym harcerzom z surowymi kiełbaskami.

 

Biwak - ognisko harcerzyPierwsze, trzeba zorganizować przybory do naturalnego rozpalenia ognia. A więc szybko oglądając się w około, ktoś zauważył sznurek wiszący wysoko na gałęzi. Oto najważniejsza część skąplikowanej konstrukcji, ale wisi wysoko i jest zahaczony dosyć mocno. Nastąpiły pożądne, matematyczne kalkulacje i wymiary drzewa. Znaleziono dużą gałąź i oparło się ją o drzewo ze sznurkiem. Najodważniejszy harcerz wspiął sie po tej gałęzi (niechcący depcząc po palcach innych), aby odzyskać sznurek, który był naszym najdrogocenniejszym skarbem. Z tego sznurka był zrobiony łuk.  Rozpoczęliśmy drugi etap planu. Biwak - ognisko harcerzy

 

Dziura w kawałku kory od drewa musiała być wyrzeźbiona. Po długich godzinach rzeźbienia dziury kuchennym nożem i scyzorykiem, przyrząd do rozpalenia ognia był gotowy do sprawdzenia. Łuk był zrobiony z mniejszej gałązki i znalezionego sznurka. Umieściliśmy łuk w deseczce z dziurką i używając podstawowej zasady tarcia, ocaleni z tej tragicznej wyprawy zaczęli wirować patyk w kierunku deski z dziurką. Niestety, już nadeszła późna godzina i zaczęło się robić ciemno.  Biedny, doszczętnie wyciągnięty sznurek nie wytrzymał swojej próby i pękł. Sznurek NIE był mocniejszy niż ta deska z kory.

 

Nasz plan poległ w gruzach.

 

Biwak - ognisko harcerzyZdenerwowani,
zmęczeni,
wygłodzeni,
wykończeni,
zmartwieni,
zrozpaczeni,
kompletnie: fizycznie i emocjonalnie załamani,
źli,

 

ale pełni determinacji i dumni, wymaszerowaliśmy z powrotem do stanicy gdzie wielka uczta dla wielkich, odważnych bez zapałkowych wojowników oczekiwała.

 

 

ćwik. Tomek P.
szczep "Podhale"

 

 

 
"DziĘkujemy!"
kph
Biwak - KPH
 

 

Czuwaj Druhostwo !

 

W imieniu KPH "Podhale i Rzeka" chciałam Wam podziękować za cudowny Biwak Dziekczynny na Kaszubach. My, Rodzice mieliśmy wspaniale spędzony czas. Nasze wspólne sobotnio-niedzielne ogniska pozostaną na zawsze w naszej pamięci.

Przebywając z naszymi harcerzami i harcerkami czujemy się wiecznie młodzi.

 

KPH Podhale i Rzeka 

 

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

 

Kochani biwakowicze!

 

Bardzo dziękuje za wspaniale spędzony czas, za miłe chwile we wspólnym gronie, jesteście świetni!!!
Kochane dzieci, "córki" i "synowie", dziękujemy Wam, że jesteście, że jeszcze Wam się chce!!!

C A Ł U S K I  ! ! !

 

Jadzia

 

p.s. kiedy i gdzie jest następny biwak? 

 

Biwak Picasso
GALERIA ZDJĘĆ

 

Wycieczka nad jezioro Gun

 

Góra Trzech Krzyży i Ognisko

 

Niedziela

 

Kaszuby Jesienią

 

Program biwaku

 

Notesik Grzybowy harcerek

 

Odprawa Funkcyjnych
6 listopad 2011
Odprawa funkcyjnych

 

Odprawa Funkcyjnych 6-go listopada w Etobicoke, odbyła się coroczna odprawa, w której wzięły udział wszystkie funkcyjne i zastępowe w hufcu. W odprawie tej brały udział: drużynowa Joasia G., Caroline R. i Emilka U. - funkcyjne skrzatów. Obecna była także Natalie L. - drużynowa zuchów oraz nasze zastępowe harcerek: Agata P., Monika R. oraz Marysia S.  W czasie odprawy, nasze funkcyjne miały okazję nauczyć się dużo różnych gier i zabaw, które będą mogły wykorzystać w programach naszych jednostek. Był to bardzo intesywny i udany dzień. Wiele instruktorek podzieliło się swoją wiedzą z młodszymi wodzami. Zadaniem każdego szczep było przygotowanie jednej gry dla pozostałych uczestników. Nasz szczep przygotował obrzęd zakończenia odprawy, który nasze wędrowniczki przygotowały w imieniu naszego szczepu. Nasze wodze miały też okazje zapoznać się z innymi funkcyjnym z całego hufca oraz ze swoja referatką phm. Krystyną Sader. Odprawa Funkcyjnych

 

 

Mikołajki 2011
5 grudnia 2011
MikoŁajki

 

Mikołajki - msza św.6 grudnia obchodzone są bardzo ważne imieniny. Są to oczywiście imieniny Św. Mikołaja. Jak co roku, nasze KPH wraz z naszym szczepem oraz szczepem "Podhale" zorganizowało w kościele Św. Teresy w Toronto Mikołajki dla naszych najmłodszych oraz dzieci z parafii. O 12:30 nasz szczep wraz ze szczepem "Podhale" wziął udział w nabożeństwu. Następnie wszystkie dzieci zeszły na dół do sali parafialnej, aby spotkać się z bardzo niecierpliwie oczekiwanym gościem. Nasze skrzaty, zuchy oraz harcerki i harcerze otrzymali gorący posiłek oraz picie, a potem już tylko czekanie. Wszyscy milusińscy zgromadzili sie pod sceną i cierpliwie czekali. Długo nie musieli czekać. Mikołaj dobrze wiedział, kiedy przybyć. Po krótkim przywitaniu i szybkiej organizacji, dzieci zaczęły otrzymywać paczki. Pomagały w tym Mikołajowi nasze harcerki oraz harcerze.

 

Mikołajki 2011Na spotkanie z tak ważnym gościem przybyły też dwie nasze harcerki, które obecnie nie uczestniczą w zbiórkach, ale w poprzednich latach prowadziły gromadę skrzatów i zuchów. Mowa tu o dhna. Kamili i dhna. Victorii. Dhna. Kamila przyjechała z cała swoją rodziną, no i oczywiście ze swoją kilku miesięczną córeczka - przyszłym skrzatem.

 

Bardzo dziekujemy Mikołaju w imieniu wszystkich dzieci i do zobaczenia za rok!!!

 

 

 

Galeria zdjęć:

Msza Św. Spotkanie z Mikołajem

 

Sprawność - "Gosposia"
16 grudnia
Zuchy - sprawnoŚĆ "Gosposia"

 

Zuchy - sprawność "Gosposia"

Od początku roku harcerskiego, ciągle uczymy się nowych rzeczy. Rozpoczęłyśmy od sprawności "Gosposia". Każdy Zuch miał swoją książeczkę kucharską. W niej znajdowały się m.in. nasze przepisy na różne słodkości, obecność oraz punktacja. Także uczyłyśmy się zastawić poprawnie stół.

Sprawność "Gosposia"Sprawność "Gosposia"Pamiętamy że widelec jest po lewej stronie, a nóż po prawej! Zorganizowałyśmy rozgrywkę: zuchy

były podzielone na dwie grupy. Najpierw grupy biegały po szkole szukając przedmiotów znajdujących się na stole podczas posiłku. Później, jak najszybciej musiały zastawić poprawnie stół - najpierwi położyć obrus, później nóż, widelec, łyżkę, talerz i szklankę. Grupa która najszybciej i poprawnie wykonała polecenie zdobyła dodatkowe punkty. Podczas robienia tej sprawności, zuchy Zuchy - sprawność "Gosposia"piekły także małe babeczki (cupcakes). Cała szkoła ładnie pachniała dzięki naszym gosposiom. Nauczyłyśmy się mierzyć składniki i wyrabiać ciasto. Ależ pyszne były te nasze babeczki! Dziękujemy Zuchy - sprawność "Gosposia"gosposi Oli za obecność na każdej zbiórce i za staranie się bycia dobrą gosposią!

 

Czuwaj!
dhna. Weronika W.

 

 

 

Galeria zdjęć

 

Dom Kopernika
9 grudnia 2011
KolĘdowanie w Domu Kopernika

 

Kominek w Domu Kopernika"9 grudnia 2011 roku, Szczepy "Podhale" i "Rzeka" poszli w odwiedziny do Domu Kopernik, aby pokolędować. Dom Kopernika to jest Polski Dom Seniorów.

 

Przygotowaliśmy wspólnie godzinny koncert. Śpiewaliśmy kolędy i inne harcerskie piosenki. Jedna z naszych harcerek, Ania W. zaśpiewała solo piosenki i wszystkim bardzo się to podobało. Na końcu naszego koncertu rozdaliśmy seniorom drobne upominki gwiazdkowe, przygotowne przez naszych zuchów. Seniorzy, w podziękowaniu za koncert, przygotowali nam ciastka i gorącą czekoladę. Bardzo pyszne to było.

 

Wszyscy byli zadowoleni z tej wizyty. Fajnie jest zrobić komuś miłą niespodziankę".

 

Czuwaj,

Agata P.

 

 

Galeria zdjęć:

 

Wigilijne Bałwanki
16 grudnia 2011
Wigilia Harcerska

 

Wigilia Harcerska

 

16 grudnia przy wigilijnym stole zgromadziły się wszystkie harcerki ze Szczepu "Rzeka". Każda z nas przyniosła potrawę wigilijną. Na poczatku naszego spotkania pomodliłyśmy się modlitwą harcerską.

 

Na naszym stole było dużo różnych smakołyków, np. pierogi z serem, kapusta z grzybami, sałatka, ziemniaki, ryba, śledzie oraz sałatka jarzynowa i kilka innych smacznych sałatek. Na deser były dwa ciasta oraz domowej roboty ciasteczka i bałwanki z marshmallows.

 

Miałyśmy wspaniały czas jako siostry - harcerki. Rozmawiałyśmy na różne tematy, a szczególnie o nadchodzących świętach.

 

Dla mnie była to pierwsza harcerska Wigilia, którą będę zawsze pamiętała!

 

Czuwaj!

Ania N.

 

 

 

 

Wigilia Harcerska

 

Wigilia Harcerska

 

Wigilia Harcerska

 

Wigilia Harcerska

 

Wigilia Harcerska

 

 

Życzenia Świąteczne

                  

Copyright © 2019 Szczep Rzeka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.